Jubileuszowy koncert Piotra Kałużnego w Dworze Skrzynki w dniu 21 listopada 2025 r. był wydarzeniem, które trudno opisać jednym słowem. To było święto – muzyki, talentu, wytrwałości i wieloletniej obecności artysty na polskiej scenie jazzowej. Okazja była wyjątkowa: 75. urodziny oraz 60-lecie pracy twórczej pianisty, kompozytora, aranżera, pedagoga i legendy rodzimego jazzu i bluesa.
Koncert zatytułowany „Piosenki instrumentalne” składał się z 10 premierowych utworów, niedawno napisanych przez artystę. Kałużnemu towarzyszyli:
Jarosław Buczkowski – akordeon,
Jarosław Wachowiak – saksofon i klarnet basowy,
Bartek Kucz – gitara basowa,
Krzysztof Przybyłowicz – perkusja.
Od pierwszych minut jasno było widać, że muzycy nie zamierzają odtwarzać gotowych schematów – przeciwnie. W każdym utworze pojawiało się mnóstwo improwizacji jazzowych, pełnych spontanicznych dialogów, zaskakujących zwrotów i ryzyka scenicznego. Te improwizowane fragmenty były entuzjastycznie i na gorąco oklaskiwane przez publiczność, która reagowała żywo i z coraz większym podziwem.
Program, choć stylistycznie szeroki – od jazzu przez blues i funk po gospel i etno – był niezwykle spójny. Muzyka dojrzewała, niosła wspomnienia, przefiltrowana przez sześć dekad doświadczenia. Fortepian lidera pozostawał subtelny i narracyjny, a partnerzy dodawali barw i intensywności: od aksamitnych fraz akordeonu Buczkowskiego, przez mocny, głęboki ton klarnetu basowego Wachowiaka, po pulsującą precyzję sekcji Kucz–Przybyłowicz.
Po pierwszej części nastąpiła przerwa, podczas której na scenie pojawił się olbrzymi tort urodzinowy. Były życzenia, wspomnienia, upominki, wzruszenia – a publiczność włączyła się w tę celebrację spontanicznie i serdecznie odśpiewując „sto lat”.
Druga część wieczoru przyniosła z kolei muzyczne zwroty. Najpierw Piotr Kałużny wystąpił w trio ze Zbigniewem Wromblem (kontrabas) i Krzysztofem Przybyłowiczem (perkusja), prezentując kilka utworów z klasyki jazzu – lekkich, eleganckich, wypełnionych brawurowymi improwizacjami i znakomicie wykonanych.
Następnie Wrombel ustąpił miejsca Przemysławowi Ślużyńskiemu, który pojawił się na scenie z gitarą basową. W tym składzie zespół przeszedł w stronę bluesa – energicznego, soczystego, z rozmachem. Do instrumentalistów dołączyła Ewelina Reichel, której fantastyczny śpiew wniósł do sali świeżą energię i emocjonalny ładunek, znakomicie domykając całość koncertu.
Wieczór zakończył się owacją, ale przede wszystkim – poczuciem, że byliśmy świadkami czegoś ważnego. Nie tylko recitalu, nie tylko jubileuszu.
To była opowieść.
O muzyce.
O życiu.
O drodze.
I o artyście, który wciąż jest w niej daleko przed nami.
Nie jest przesadą powiedzieć: to nie był koncert.
To było doświadczenie.
Żywe, wspólne, niepowtarzalne.
I bardzo, bardzo ludzkie.
Partnerem wydarzeń artystycznych w Dworze Skrzynki jest PKS Poznań S.A.



























