Częściej można go usłyszeć w największych i najsłynniejszych salach koncertowych Europy i Ameryki niż w kraju. Grywa z najznamienitszymi orkiestrami świata. Występuje i nagrywa z najwybitniejszymi muzykami. Uczestniczy w wielu międzynarodowych festiwalach i odbiera nagrody na najważniejszych konkursach gitarowych świata. Niezwykle skromny, ale wielki ARTYSTA – Krzysztof Meisinger – 19 września 2025 roku po prostu wysiadł z pociągu na stacji Otusz i z gitarą na plecach zawitał do Dworu Skrzynki. To co zadziało się później było czystą muzyczną magią.
Krzysztof Meisinger zagrał w Skrzynkach ponad godzinny recital i publiczność, która usłyszała go po raz pierwszy na żywo już wiedziała dlaczego przez wielu krytyków muzycznych i melomanów z różnych krajów uważany jest za jednego z najbardziej fascynujących i charyzmatycznych młodych gitarzystów klasycznych.
W programie wieczoru znalazły się utwory hiszpańskich, francuskich i włoskich kompozytorów – można powiedzieć – gitarowa klasyka. Ale to jak zaprezentował je publiczności Mistrz Meisinger trudno właściwie sprowadzić do określenia – wirtuoz. Choć to piękny komplement dla każdego muzyka – w przypadku tego artysty – to stanowczo za mało. Perfekcyjne opanowanie instrumentu i różnorodnych technik gry to jedno, jednak umiejętność przepełniania emocjami każdego taktu to już zupełnie inna historia… Historia właśnie, bo swoją niezwykle emocjonalną grą artysta potrafi wspaniale opowiadać. Ma rzadki dar przekształcania nut w … obrazy, niemal gotowe filmowe kadry. Sprawia, że słuchacz „widzi” muzykę. Perliste pasaże dźwięków krążyły więc wśród zachwyconej i zasłuchanej publiczności. Przenosiły gdzieś hen… na cieniste patia, pod szeleszczące drzewka pomarańczowe, wplątywały się w koronkowe mantyle, by ukraść uśmiech ukryty za wachlarzem pięknej seniority. Muzyka hiszpańskich klasyków: Francisco de Asís Tárregi i Isaaca Manuela Albéniza w interpretacji Krzysztofa Meisingera nabiera bowiem zupełnie innego wymiaru. Publiczność to doceniała nagradzając każdy fragment recitalu długimi brawami przynależnymi raczej zakończeniu występu niż przerwy między utworami.
Emocjonalność gry Mistrza jest tak silna, że słuchacze zachowywali się niemal jak zahipnotyzowani. W pełnym skupieniu obserwowali każdy gest, każdy akord – niezależnie czy były to tremola, czy typowo hiszpańskie sposoby wydobywania dźwięku, czy wreszcie przemarsz wojska zagrany na dwóch strunach. To po prostu ten poziom wirtuozerii, który pozwala długo skupiać uwagę widowni przy pomocy sześciu strun. W grze Krzysztofa Meisingera uderza jeszcze jedno – jest tak zjednoczony z instrumentem, że ten zdaje się ożywać. Gitara pod jego palcami staje się żywym stworzeniem, wrażliwym na dotyk, bliskość, pieszczotę, albo grymas złości. Niezwykłe!
Recital zakończył się małym bisem i długą owacją na stojąco. Dla wielu słuchaczy dopełnieniem tego niesamowitego wieczoru były też długie rozmowy z artystą. Podpisywał płyty i bardzo chętnie dzielił się wrażeniami z tego wieczoru. Jak sam podkreślał Skrzynki urzekły go kameralnością i wyjątkowo bliskim kontaktem z publicznością.
A jak zapewnił na zakończenie Jan Babczyszyn Dyrektor Instytutu Skrzynki z pewnością nie było to ostatnie spotkanie z tym wybitnym artystą. Jeśli Krzysztof Meisinger tylko znajdzie wolny termin w niezwykle napiętym terminarzu koncertowym znów przyjedzie do Skrzynek.
O kolejnych propozycjach koncertowych w Skrzynkach więcej informacji można znaleźć na stronach: www.dworskrzyki.pl i www.instytutskrzynki.pl.
Partnerem wydarzeń artystycznych Instytutu jest PKS Poznań S.A.



















